Twierdza WisłoujścieDwa sezony - tyle trwały zakrojone na szeroką skalę prace archeologiczne prowadzone w Twierdzy Wisłoujście. Badacze znaleźli tam nie tylko artefakty militarne, dziecięce zabawki sprzed wieków, ale też m.in. fragmenty kościoła św. Olafa, którego poszukiwali od kilkudziesięciu lat. Tysiące fragmentów naczyń, elementy wyposażenia kuchni i pomieszczeń mieszkalnych, fragmenty umundurowania i setki innych rzeczy znaleźli archeolodzy, którzy przez dwa sezony przekopywali teren Twierdzy Wisłoujście.

- Najwięcej było fragmentów ceramiki, poza tym znaleźliśmy wszystko to, co jest zgodne z charakterem tego miejsca, czyli wyposażenie militarne, elementy mundurów, guziki, emblematy mundurów, fajki z glinki kaolinowej - mówi Katarzyna Krawczyk, kierownik Twierdzy Wisłoujście. - A także to co mieli przy sobie oficerowie, czyli np. żetony wymienne, które były wykorzystywane do przepustek w Gdańsku. W Twierdzy pełniły rolę przepustek, ale też były wykorzystywane jako środki płatnicze. Poza tym fragment wachlarzyka, zdobiony igielnik, grzebienie kościane, przedmioty użytku codziennego, wyposażenie kuchni, wnętrz, do tego zamki, zawiasy, detale architektoniczne i ozdoby, a także zabawki. Zabawki sprzed kilku wieków to znaleziska najmniej spodziewane w twierdzy. - Nie można jednak zapominać, że Twierdza funkcjonowała nie tylko w okresie wojny, ale też pokoju - tłumaczy Katarzyna Krawczyk. - Źródła przekazują, że w czasie pokoju żołnierze mogli mieszkać tam ze swoimi rodzinami.

Większość znalezionych przedmiotów pochodzi z XVIII i XIX w., jednak archeologom zdarzało się też natrafić na współczesne rzeczy, jak np. guziki, odznaczenia NSDAP czy inne przedmioty pochodzące z czasu II wojny światowej. Wszystkie artefakty trafiły do pracowni konserwatorskiej, gdzie zostaną oczyszczone i zabezpieczone. Następnym etapem będzie przekazanie ich badaczom, którzy je dokładnie opiszą. - Każdy fragment z tych kilku tysięcy kawałków ceramiki trzeba sprawdzić i opisać, a potem do siebie dopasować. Dlatego cały proces konserwacji i opisywania może zająć nawet do siedmiu miesięcy - mówi Krawczyk. Badacze natrafili też na pozostałości kilku budowli. - Odkryliśmy masę reliktów architektonicznych, czyli zabudowy, którą szukaliśmy, dwie wartownie XVIII-wieczne, które były wzmocnieniem kurtyny wschodniej fortu carré w momencie likwidacji szańca wschodniego, a także fragment kościoła św. Olafa - wylicza Krawczyk. - Źródła historyczne podawały kilka lokalizacji tego kościoła, ale archeologom udało się go dokładnie namierzyć. W średniowieczu kaplice pw. św. Olafa były bardzo popularne na wybrzeżu i były skierowane do żeglarzy stojących na redzie. Pierwsze wzmianki o kościele św. Olafa pojawiły się już w XIV wieku. Świątynia była jednak wielokrotnie niszczona i odbudowywana, za każdym razem w różnej lokalizacji i formie. Ostatecznie przetrwała u ujścia Wisły aż do 1945 roku.

Prace archeologiczne w Twierdzy Wisłoujście prowadziła 20-osobowa ekipa, składająca się m.in. ze studentów Instytutu Archeologii i Etnologii Uniwersytetu Gdańskiego. Całkowity koszt prac pokryty został z budżetu Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, w skład którego wchodzi Twierdza. Ostatnie badania archeologiczne, choć nie na tak wielką skalę, były prowadzone w tym miejscu 50 lat temu. Muzeum szuka środków na kolejne badania i na ekspozycję znalezionych artefaktów.

Marzena Klimowicz-Sikorska

Oryginalny artykuł na www.trojmiasto.pl

więcej o Twierdzy Wisłoujście

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież